piątek, 01 wrzesień 2017 10:26

Pavel Nekhaichik: odnośnie finansów miałem oferty lepsze niż w Brześciu

Pomocnik brzeskiego "Dynamo" — o reprezentacji narodowej, powrocie do mistrzostw Białorusi i motywach przejścia do drużyny Władimira Żurawiela.

Ostatni raz zapraszali Ciebie do reprezentacji prawie rok temu. W  tym czasie w niej dużo się zmieniło …

- Tak. Nowy trenerski sztab, nowi chłopcy… Odbyło się, można powiedzieć, odnowienie. Ale nie fundamentalne. W zasadzie wszystkich znam. Do zmian trzeba odnosić się spokojnie. Wcześniej albo później mimo wszystko byłyby. Nic widzę w tym nic złego.

Jeśli Igor Kriushenko nie zaprosiłby Ciebie na to spotkanie, czy zrozumiałbyś go?

- Oczywiście. Każdy piłkarz spodziewa się zaproszenia do reprezentacji. Ale gdybym nie otrzymał — nic strasznego też by się nie wydarzyło. Szczerze mówiąc , specjalnie o reprezentacji nie myślałem. Przecież latem miałem dość dużą przerwę — półtorej miesiąca. Myślałem tylko o tym, żeby jak najszybciej wrócić do formy. Nie zdążyłem nawet zauważyć, jak już nadchodzi wrzesień, przyszło wezwanie …

Pierwsze treningi ze składem podstawowym BATE miałeś akurat pod kierownictwem Kriushenko...

- Tak, z Igorem Nikolajevichem znamy się od dawna. Nas, młodych chłopców, przestawili ze składu rezerwowego do podstawowego. Oczywiście, to było bardzo emocjonujące. Patrzyliśmy na zegarek: kiedy już przyjedziemy do Borysowa, kiedy zaczniemy trenować … BATE jeszcze nie był faworytem, ale już stawał się mistrzem. Treningi z taką drużyną motywowały. Znam wymagania Kriuszenko. Chociaż minęło już sporo czasu.

Ile punktów trzeba nabrać w meczach z reprezentacjami Luksemburga i Szwecji, żeby mecze można było nazwać udanymi?

- Moja filozofia jest zawsze taka: w każdej grze trzeba zdobyć trzy punkty. Jeżeli patrzeć na rzeczy bardziej realistycznie, cztery punkty będą dobrym wynikiem. Nie mniej, niż cztery. Chociaż nie bywa lekkich gier. Nawet jeśli chodzi o Luksemburczyków. Wydaje mi się, że teraz z piłki nożnej w ogóle zniknęło pojęcie „mini-drużyna".

Twój agent Yevgenij Gaiduk mówił, że latem rozważaliście z nim zagraniczne warianty kontynuowania kariery. Nie udało się?

- Warianty rzeczywistoście były. Ale nie powiem, że negocjacje zbliżały się ku końcowemu stadium. Tak, żeby zostwało tylko przyjechać i podpisać. Zainteresowanie było duże. Ale trzeba było jeszcze jakiś czas poczekać. I tak miałem długą przerwę. Jeżeli byśmy dalej czekali, moglibyśmy stracić wszystkie warianty — zarówno za granicą, jak i w kraju.

O jakich zagranicznych mistrzostwach mowa?

- Polska, Kazachstan, jeszcze coś …

Павел Нехайчик

Z twoim portfolio na pewno mógłbyś znaleźć drużynę w Rosji — jak minimum w Rosyjskiej Narodowej Lidze Piłki Nożnej. Dlaczego postanowiłeś wrócić do Białorusi?

- Już miałm dość rozwiązywania drugorzędnych zadań. Mam ochotę wygrywać, przynosić jakiś pożytek swoim mistrzostwom. Były warianty i w Rosyjskiej Narodowej Lidze Piłki Nożnej. Ale nie chciałem tam iść.

Ale przecież Brześć teraz nie walczy o medale.

- Rozmawiałem z kierownictwem, projekt wydawał się bardzo zachęcający. Opowiedzieli co już jest zrobione, o planach na przyszłość, pewność w dniu jutrzejszym była wyczuwalna. Plusem było, że stoi na czele taki trener jak Władimir Żurawiel. Słyszałem wiele pozytywnego o nim .Mam nadzieję, że kolejny sezonon będzie o wiele lepszy.

Brześć może w nim walczyć o złoto?

- Wszystko będzie zależeć od zimowego transferowego okna. Każdy klub chce umocnić swoją pozycję. Rozumiemy, że drużyna nie jest idealna. Musimy się wzmocnić, żeby móc rozwiązywać poważne zadania.

Dyrektor generalny mińskiego "Dynamo" Alim Selim mówił: było wcześniejsze porozumienie, ale Nekhaichik powiedział, że nie wpisze się w schemat gry Gurienko.

- Tak, utrzymywaliśmy stosunki z mińskim "Dynamo". Nie powiedziałbym, że było porozumienie, ale omawialiśmy szczegóły możliwej współpracy. Wzięliśmy pod uwagę wszystkie plusy i minusy i doszliśmy do wniosku, że w obecnym układzie Mińczan nie będzie ze mnie korzyści, którą mógłbym im pomóc. Nie chciałem wydać się przeciętnym piłkarzem. Wiem, co u mnie wychodzi na polu, a co nie. Chcę robić dokładnie to co umiem.

W prasie była informacja o wariancie z soligorskim "Shahterem". Na ile to było realne?

- Z "Shahterem" również byłem w kontakcie. Ale trzeba wyraźnie zaznaczyć: bardziej chciałem pracować z Olegiem Michajłowiczem Kubariewym, niż przejść do "Shahtera". Ale po tym jak drużyna wyleciała z Ligi Europy i Kubariew odszedł, ten wariant był już nieaktualny.

A do BATE mogłeś wrócić?

- Takiej rozmowy nie było.

W planie finansowym brzeski wariant był najkorzystniejszy?

- Nie powiedziałbym. Nie. Decydującą rolę zagrali główny trener i perspektywy projektu.

Kibice są pewni, że na odwrót.

- U nas kibice jak oceniają? Przeszedł gdzieś — oczywiście dla pieniędzy. Każdy ma prawo do swojego zdania.

Podczas podpisywania kontraktu dano Tobie gwarancję, że Żurawiel zostanie w klubie?

- Takich gwarancji nikt nie będzie dawać. Sytuacja w wielu aspektach zależy od piłkarzy. Będą wyniki i odpowiednia jakość gry — trener kontynuuje swoją pracę.

Павел Нехайчик

W porównaniu z Rosją w pieniądzach straciłeś?

- Oczywiście. Warunki finansowe w Białorusi i Rosji znacznie się różnią. Ale same finanse to nie wszystko. Powinna być moralna satysfakcja, zadowolenie z wykonywanej pracy.

W Rosji w ostatnim czasie tą satysfakcję przestałeś uzyskiwać?

- Hehe, ale pytania. Szczerze powiedziawszy, częściowo przestałem. Ciężko ją uzyskiwać, gdy drużyna walczy o przeżycie. Z drugiej strony, była odczuwalna,o ile co tydzień graliśmy przeciwko dobrych drużyn na dobrych stadionach. Ogólnie rzecz biorąc - odczucia dwojakie.

Brazylijczyk Ledesma mówił, że poziom mistrzostw Białorusi w ostatnim czasie wzrósł. Twoja opinia?

- Ciężko jednoznacznie ocenić, o ile nie ze wszystkimi drużynami zagrałem. Wydaje mi się, że poziom trochę spadł. Jakość piłki nożnej z czego się składa? Ze strzelonych goli, niebezpiecznych sytuacji, działań technicznych. Wydaje mi się, że w tych aspektach są niedociągnięcia.

Drugim razem jechałeś z mistrzostw, podczas gdy w nich grało 12 drużyn z podziałem na szóstki. Może wcześniej poziom był wyższy akurat z powodu schematu rozgrywek?

- W pierwszej szóstce zainteresowanie kibiców, jakość piłki nożnej, emocje wzrastały. A już dolna, szczerze powiedziawszy, nikogo nie interesowała. Otrzymywaliśmy więcej zasadniczych gier. O ile wcześniej na dwa mecze z mińskim "Dynamo" czekaliśmy z niecierpliwością (kiedy już, kiedy już!), to potem, kiedy derby zrobiło się więcej, zainteresowanie zmalało. Ale ogólnie mi bardziej podobał się schemat z szóstkami. Jesienna część mistrzostw stawała się o wiele ciekawsza.

Co czuje gracz, który dwukrotnie wylatywał ze swoimi drużynami z Premier League?

- Rozczarowanie. To urażona ambicja. Nieprzyjemne uczucia. Są również wstrętne uczucia niedopowiedzenia. Rozumiesz, że mógłbyś zrobić coś więcej dla drużyny, ale wszystko wychodzi nie tak jak powinno.

Jak sam ocenisz rosyjski etap kariery?

- Jako nie za bardzo pomyślny. Jak już mówiłem, są niedopowiedzenia. Nie zaspokoiłem swoich ambicji, nie zacząłem stabilnie grać w silniejszych drużynach. Z drugiej strony strony, to doświadczenie.

Павел Нехайчик

Krąży opinia, że Białorusinom nie warto jechać do rosyjskich średniej klasy klubów. Zgadzasz się z tym?

- A gdzie trzeba jechać? Realia są takie, że topowe drużyny nas nie zapraszają. Trzeba wybierać: albo wykorzystać z szansę i przejść tam, gdzie zapraszają, albo zostać w Białorusi i zapraszać Ciebie nigdzie już nie będą. Uważam, że jeśli jest propozycja przejścia do silniejszych mistrzostw, Białorusini powinni mimo wszystko z tego skorzystać.

Nikt z naszych piłkarzy, którzy pojechali na mistrzostwa Rosji w ostatnim czasie, nie zaczął grać w sposób istotnie silniejszy, nie osiągnął wzrostu w karierze…

- Przenosząc się do Premier League nasi chłopcy początkowo grają i rozwijają się. Po pewnym czasie, być może, tracą miejsce w składzie, zostają graczami rotacji. Nawet nie mogę powiedzieć, z czym to jest związane. Gdy jest mniej praktyki, rozwójspowalnia się. Oczywiście jest to sytuacja niekorzystna zarówno dla reprezentacji. Ale nie mogę powiedzieć, że jadąc do Rosji piłkarz kończy karierę.

Dlaczego, twoim zdaniem, nikt z waszej pomyślnej "młodzieży" nie zaczął grać w Europie?

- Mieliśmy 23 lata. Przed tym aktywnie się kształciliśmy w mistrzostwach Białorusi. Po młodzieżowym EURO istotny rozwój się zatrzymał. Trzeba było zmieniać mistrzostwa. Dużo chłopców właśnie zmienili, ale nie od razu. Dlatego, być może, przez jakiś czas marnowali się. Ja wyjechałem praktycznie od razu. Ale jak się okazało, nie byłem gotowy do takiej konkurencji, która miała miejsce w moskiewskim "Dynamo". Nie wytrzymałem jej, byłem za słaby. Ale zostać w BATE też uważałem za zły wariant. Kiedy nie czujesz, że rozwijasz się, że w każdej grze wykładasz się więcej, niż na sto procentów, z pewnością, należy pomyśleć o zmianie mistrzostw. Jeżeli nie wyjeżdżać — będzie gorzej nie tylko dla gracza, ale też dla klubu. Zdawałem sobie sprawę, że już nie odczuwam tych emocji, co wcześniej.

Jakie masz odczucia po pierwszych meczach w koszulce brzeskiego "Dynamo"?

- Staram się odczuwać przyjemność z piłki nożnej. Atmosfera na meczach domowych jest bardzo fajna. Teraz zobaczyłem, jaka atmosfera była w Mozyrze, oczywiście, jest różnica. Tak w ogóle na razie wszystko mi się podoba.

Павел Нехайчик

Macie przed sobą nowopołocki "Atłant" … nie boisz się?

- Można było by się bać, gdybym nie wiedział, co to jest. Jakbym przez całe życie grał na wyższym poziomie, a później przyjechałbym do Nowopołocka. Taka to jest nasza rzeczywistość. Już tak miałem. Nic złego w tym nie widzę. Najważniejsze jest to, jak osoba jest do tego nastawiona. Można odseparować  się od wszystkiego i po prostu odczuwać przyjemność z piłki nożnej. A można rozglądać się dookoła, patrzeć na widzów … wtedy, oczywiście, jest ciężko.

Czy na zawsze wróciłeś do mistrzostw Białorusi?

Nikt nie może powiedzieć, co będzie. Na razie jestem nastawiony na maksa pracować zgodnie z kontraktem z brzeskim "Dynamo".

Masz już 29. Czas leci niezauważalnie?

- Bardzo szybko. Mam wrażenie, że dopiero przeszedłem ze składu rezerwowego do podstawowego BATE. A faktycznie już sporo czasu upłynęło od tej chwili.

29 lat dla skrajnego pomocnika — poważny wiek?

- Nie tylko dla skrajnego pomocnika. Chociaż myślę, od 26 do 32 lat — złoty wiek. Także teraz o zakończeniu kariery jeszcze myśleć za wcześnie. Jestem w świetnej fizycznej formie.

Czego jeszcze oczekujesz od kariery?

- Najważniejsze — żeby reprezentacja osiągnęła coś poważnego. Żeby drużynie udało się powrócić kibiców na trybuny. Żeby wyjście na stadion była dla ludzi świętem. Wszyscy chcemy, żeby nasza reprezentacja dostała się na jakikolwiek duże rozgrywki. To będzie powodzenie. A reszta — pech. Nieważne, które miejsce zajmujesz.

Павел Нехайчик


Źródło: pressball.by

Autor: Sergej Mordasiewicz

Foto: Gennadzi Kozłowski, Aleksandr Szyczko

Następny mecz

Stadion: OKS „Brzeski” 10.03.18 (sobota) 00:00
Dynamo Brest
Dynamo Brest
BATE
BATE
-:-

Portale społecznościowe

Reklama

banner audi

 

banner naroch

Ads