niedziela, 20 sierpień 2017 22:57

Władimir Żurawiel: Absolutnie nikogo nie boimy się

Główny trener "Dynamo-Brześć" odpowiedział na pytania dziennikarzy po równym meczu z "Shakhter".

- Niezła gra, ciekawa dla widzów. W pierwszej połowie gry u "Shakhter" było kilka atutów. Być może, na to wpłynęła następna bramka. Próbujemy swoich sił, próbujemy poprawić sytuację w kolejkach, zawczasu oddajemy rywalowi przewagę, potem próbujemy bohatersko poprawić sytuację. W drugiej połowie gry całkowicie przegraliśmy, ale standardowa sytuacja - jeden z atutów "Shakhter" - doprowadził ich do zwycięstwa. Dyscyplina gry została naruszona przy drugim zdobyciu naszej bramki. My to oczywiście wskażemy, ale ogólnie rzecz biorąc, potrafiliśmy poprawić sytuację. Drugą połową gry jesteśmy zadowoleni. Częściowo można być zadowolonym z ostatecznego wyniku.

Widzicie "Shakhter" w.przyszłości w roli mistrza?

- Ciężko coś powiedzieć: nie wszystkie mecze oglądam. Podczas przygotowań do tego meczu obejrzałem trzy ich ostatnie gry. Nie chciałbym komentować. Myślę, że w najbliższym czasie wszystko stanie na swoje miejsce. U nich wkrótce będzie gra z BATE, mają bardzo ciekawy kalendarz.

"Shakhter" Kubarieva czy "Shakhter" Zuba. Który zrobił na Panu większe wrażenie?

- Ciężko powiedzieć. Wydaje mi się, że "Shakhter" w pierwszym składzie był bardziej spójny. Mimo wszystko odbyły się duże zmiany w składzie, napastnicy zmienili się. Jeżeli wcześniej to byli Laptiev i Janusz, to dzisiaj są to Lisakowih i Kish. Absolutnie różni piłkarze. W pierwszym składzie był bardziej spójną drużyną. Ta moja subiektywna opinia.

Pana kolega powiedział, że "Shakhter" stracił dwa punkty, a jak Pan uważa? Dwa stracili czy jeden zyskali?

- Logika w tych słowach jest. Prowadzić 2:0 i zremisować, oczywiście jest przykro. Ale myślę, że mogliśmy wygrać i na pozytywnej fali. Końcówka była bardzo emocjonująca. Spieszyliśmy się ze standardowymi rozgrywkami, a w sumie otrzymywaliśmy w odpowiedzi niespodziewane momenty. Jest nad czym pracować. Psychologia. Trzeba podporządkowywać swoje myśli i emocje rozumowi. Tu wszystko powinno być racjonalne. Trzeba odstosunkować się od wyniku i czasu. Od tego jest tablica. Ostatnie minuty nie powinny tak wyglądać. Ratując grę mogliśmy jeszcze i przegrać.

Czy lżej już Panu pracować po tym, jak słuchy o Bartoszku urwały się?

- Jaki stosunek ma Pana pytanie odnośnie mojej osoby? Już dawno wszystko minęło, przecież to wy tam komentujecie. Ja tego nie czytam. Gdy znasz prawdę, to fałszywa informacja wprowadza w błąd. Sortujcie informacje.

Drużyna przegrywała, a wy zrobiliście ostatnią zamianę.To było związane z urazem Leghilina?

- Przed każdą grą mamy plan. I nie jeden. Trzeba także uwzględniać liczbę legionistów na polu. Mamy limit i doskonale o tym wiecie. 5 legionistów może jednocześnie znajdować się na polu. Startowaliśmy z pięcioma. Żeby wypuścić Fameyeh, musieliśmy któregoś z legionistów zdjąć. To albo Adrian, albo Chidi, albo Milevskiy, albo Nivaldo. To znaczy, napastnika na napastnika. Odnośnie Milevskyego, jak widzicie, nie pomyliliśmy się. On może oddać dobre podanie, a w sumie jeszcze i wyrównał wynik. Dlatego poszliśmy troszkę niżej. Miałem zamiar zdjąć Adriana, postawić Ivanowa i wtedy spokojnie wypuszczać Fameyeh zamiast Leghilina. Leghilin również był nieco ciężki. Trzeba było w tę strefę bardziej świeżego zawodnika. Ryzykowaliśmy, obnażyliśmy centrum pola, wyboru nie było. Co do gry pytań do niego (Leghilina) nie ma. Są błędy - bez nich się nie obejdzie. Taka była strategia.

Trzeci mecz z "Shakhter" w sezonie. Po grze, "Dynamo-Brześć" zbliża się czy jednak oddala od "Shakhtera"?

- Wszystkie trzy mecze były różne. Jeżeli już sobie przypomnieliście, to w pierwszym meczu 3:0 było w przeddzień Pucharu, dlatego u nas nie grał Torres i Fameyeh, którzy byli prowadzącymi na obecną chwilę. Babawo wtedy wychodził. Zrobiliśmy akcent na pucharową drogę. Następny mecz - to finał. Tu bez komentarzy, dlatego, że to jeden z meczów roku. Finał jest finałem. Ogromnie emocjonalne wydarzenie. Dzisiaj wynik 2:2, ale wszystkie mecze absolutnie różne. Ten mecz był podobny nieco do finału. Intensywność, moc, emocje, atmosfera – to wyglądało dobrze. Szczególnie druga połowa gry. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć szczerze, absolutnie nikogo nie boimy się. I z BATE w sumie równo zagraliśmy, z "Shakhter" tym bardziej. W domu lepiej występujemy i z optymizmem patrzymy w przyszłość. Możemy szanować rywala, ale bać się rywala - to tępimy. Wydaje mi się, że nas trochę się boją. To dobrze.

Następny mecz

Stadion: ВЦСК 29.09.17 (piątek) 18:30
Vitebsk
Vitebsk
Dynamo Brest
Dynamo Brest
-:-

Portale społecznościowe

Reklama

banner audi

 

banner naroch

Ads